poniedziałek, 1 października 2012

Dlaczego nie S?

Dzisiaj się nachodziłam. Pojechałam do pobliskiego dużego miasta załatwić kilka spraw. Przypomniałam sobie, jak to jest jeździć autobusem. Nieźle się nachodziłam, a jeszcze nie załatwiłam wszystkiego. Musiałam pójść m. in. do szpitala i kupiłam sobie też bilet powrotny do Niemiec. Jedzenie na mieście mnie nie kusiło. Weszłam do jednego sklepu, żeby kupić sobie tylko banana. To sklep z owocami i ze słodyczami. Mają tam naprawdę niesamowite słodycze: najróżniejsze cukierki, drożdżówki i fantazyjne ciastka własnej produkcji. Kiedyś to był mój ulubiony sklep i codziennie rano przed zajęciami na uczelni coś tam kupowałam. Dzisiaj ograniczyłam się do zaplanowanego banana. Miałam ochotę tylko na ciastka czekoladowo-kokosowe, ale stwierdziłam, że kiedyś je zjem. Nie teraz. Podobnie było w galerii, gdzie zobaczyłam nowy sklep z luksusową czekoladą, mieli przeróżne rodzaje. Tylko pooglądałam. Kiedyś tam sobie coś kupię, nie dzisiaj.

Chodziłam po sklepach, oglądałam ubrania, ale nic nie kupiłam. Za każdym razem stwierdzałam, że tak naprawdę tego nie potrzebuję. Poszłam też na targ i zobaczyłam, że spodnie dresowe są na promocji po 20 zł. Uwielbiam targi, dużo ubrań mam stamtąd. Wzięłam kilka par do przymierzalni, rozmiar L. Sprzedawczyni powiedziała do mnie: "Ale pani sobie wzięła za duży rozmiar! Na panią to mniejszy będzie". Byłam niesamowicie zaskoczona, ale okazało się, że ona miała rację i kupiłam 2 pary w rozmiarze S :)

Tak to właśnie ze mną jest - zawsze wezmę do przymierzalni ubrania w rozmiarze 40 albo L, chociaż wiem, że noszę rozmiar 36. Chyba za bardzo boję się rozczarowania i dlatego zawsze wydaje mi się, że to rozmiar 40 na mnie pasuje, chociaż takie ubrania ze mnie lecą. Pod tym względem nie potrafię spojrzeć na siebie obiektywnie. A może trudno mi uwierzyć, że znowu mam rozmiar 36. Inna sprawa, że wciąż czuję się gruba, chociaż to też zależy od dnia.

Poza tym kupiłam sobie kalendarz, gazetę (National Geographic Traveler), balsam do ciała i bieliznę. Staram się kupować tylko to, co naprawdę jest mi potrzebne. Cieszę się, że nie kupiłam żadnych ubrań poza tymi spodniami dresowymi.

Na drugie danie moja mama zrobiła dzisiaj kluski, ale powiedziałam, że najadłam się zupą. Powiedziałam, że kluski zjem jutro, ale nie zjem.

Jutro na śniadanie chyba zjem owoce. W lodówce jest dużo jabłek, gruszek, nektarynek i śliwek :) 

Zrobiłam małe zakupy jedzeniowe:

Tych batoników nigdy nie jadłam. W supermarkecie w moim mieście zobaczyłam nowy dział z ekologiczną żywnością, więc postanowiłam spróbować. Kupiłam też kilka innych rzeczy:

Śniadanie:
Obiad:

Kolacja:


Pisałam kiedyś, że zbieram ładne kubki. To dotyczy też podkładek :)

Bilans:
9:00 - kromka ciemnego chleba z twarogiem - 100
jogurt 0% truskawkowy 200 g - 88
10:30 - nektarynka - 55
11:30 - banan - 115
nektarynka - 55
14:00 - śliwka - 50
15:30 - zupa ogórkowa - ok. 250
16:00 - kawa z mlekiem - 20
19:00 - 2 kromki ciemnego chleba z żółtym serem - ok. 220 
gotowane jajko - 78

Razem: 1031 kcal.

P. S. Pytałyście, czy nie poczułam, że senes różni się w smaku od innych herbat. Nie poczułam, bo smakował mi tak jak herbaty ziołowe.

14 komentarzy:

  1. Dobrze, że się na nic nie skusiłaś w tym sklepie. Ale to było przecież pewne bo masz bardzo silną wolę. Może to dobrze, że zawsze bierzesz L do przymierzalni. Potem jest miło jak jednak pasuje na Ciebie S:) Trzymaj się;*

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ostatnio natknęłam się na te batony w sklepie internetowym, ale nie ma żadnych informacji na temat składu, ilości cukru itp, zastanawiam nad ich kupnem. Możesz mi napisać jaki jest tam skład i wartości energetyczne ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten drugi batonik ma 403 kcal w 100g. Może trochę dużo, ale pewnie dlatego, że ma ślady cukru w polewie jogurtowej. Ten pierwszy ma 368 kcal w 100g i nie zawiera cukru.

      Usuń
  3. extra podkladka pod kubek aż sie usmiechać chce ;D
    ciekawa jestem jak beda ci smakowac te batoniki?
    i z tym wybieraniem rozmiaru L to jest nie pokojące czyli nie potrzegasz siebie jako chuda sexowna kobieta, tylko ciagle myslisz ze jesteś "większa"? czyli moze walsnie dlatego ciagle jestes na diecie? bo myslisz o tym rozmiarze L zamiast S :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, jak siebie postrzegam. Czasami kupuję za ciasne ubrania, żeby do nich schudnąć. W sklepach zawsze biorę do przymierzalni rozmiar 40. W ostateczności mogłabym opisać siebie jako szczupłą, ale nie chudą.

      Usuń
  4. Bez urazy, ale chyba zgłupiałaś, że wzięłaś spodnie L :P ja nawet teraz nie noszę L mimo, że mocno utyłam przez wakacje. A Ty jesteś teraz jak patyczek, kochana!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też chcę ubrań w rozmiarze s! Jeszcze trochę i obie będziemy nosić xs. Musimy tylko mocno się napracować!
    Gratuluję bilansu i silnej woli w sklepie ze słodyczami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam gorzej... ja kupie za duze...
    kupilam jeansy za duze w rozm w ktorym kiedys chodzilam, przymierzyłam je nawet! i w domu patrze a one mi zjeżdzają tak że szok!
    mąż mnie wyslał wziełam 31 ale nadal spadaja, nie wiem czemu nie przymierzyłam poporstu 30. ja chyba tak jak i ty, co innego widzę w lustrze a rozm na metce jest dla mnie ważniejszy niż rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej :)
    A ile kcal ma ten cały pierwszy batonik i ten cały drugi batonik ?

    Mnie też nie kusi do takich bułeczek.
    He he. Ja też nie raz myślę,że nosze większy rozmiar,od tego co naprawdę nosze ;)

    Trzymaj się <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo się cieszę że zmieściłaś się w te spodnie w rozmiarze s;)
    Ja też tak mam z wieloma rzeczami, godzinę się zastanawiam czy to mi jest tak niezbędnie potrzebne itp itd.
    Trzymaj się kochana, buziaczki:****

    OdpowiedzUsuń
  9. też ostatnio jak chodzę po sklepach to nic nie mogę sobie wybrać, dobrze że kupiłaś w końcu spodnie i to jeszcze w jakiej cenie :)
    bardzo ładny bilans, a zdjęcia wyglądają niesamowicie apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chodzę po sklepach i zazwyczaj żal mi pieniędzy na ubrania, co innego z butami. Tu niestety nie żal mi nigdy pieniędzy. Fajne zakupy i na jednym zdjęciu widzę jogurt z biedronki, który często gości w mojej lodówce :) Podkładka jest słodka, rzeczywiście aż buzia sama się śmieje jak to widzi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nadrobiłam już zaległości na Twoim blogu :) Bardzo się cieszę, że podróż minęła Ci bez problemów.
    Masz utalentowaną chrześnicę :) Zrobiła Ci ładne zdjęcie. Jeszcze trochę poćwiczy i będzie mistrzynią w fotografowaniu. Może chciałaby kiedyś dostać własny aparat na urodziny?
    W kościele wolałabym, żeby rozdawali opłatki do rąk. Myślę, że tak byłoby higieniczniej. Też nie lubię podawania rąk w kościele. Mam na tym punkcie lekkiego fioła. Jak to mówi moja mama, nigdy nie wiadomo czy ta druga osoba umyła ręce po wizycie w toalecie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zrozum w końcu Kobieto, Ty już masz 36 rozmiar i L juz nigdy nie ubierzesz na siebie! ;)
    Jogurt truskawkowy, który jadłaś na śniadanie jest moim ulubionym. Mało kcal i pyszny. ;)

    OdpowiedzUsuń