W tym tygodniu zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy fajnie jest być chudą. Nie jestem jeszcze chuda, ale zdecydowanie szczuplejsza. Skutek jest taki, że cierpię. Nie cierpię jednak z głodu, bo w ogóle nie jestem głodna i nie głoduję ani przez moment. Cierpię, kiedy widzę na mieście ludzi jedzących lody. Mogę nie mieć czekolady, chipsów i różnego śmieciowego jedzenia, ale lody uwielbiam i strasznie chciałabym je zjeść. W niedzielę miałam taki plan, ale nie potrafiłam pójść i kupić. Tłumaczę sobie, że 3 gałki na parę tygodni mi nie zaszkodzą, ale nie potrafię zjeść. Zazdroszczę ludziom na mieście.
Poza tym w miarę jak robię się szczuplejsza, to przybywa mi siniaków. Kości zaczynają mi wystawać i ciągle się w coś uderzam. Dzisiaj ledwo dałam radę robić brzuszki, bo bolał mnie kręgosłup obijający się o podłogę. Muszę sobie kupić jakąś matę. Poza tym strasznie niewygodnie jest mi opierać się o krzesło.
Czy przestanę? Na pewno nie, bo ja zawsze osiągam swoje cele. Oczywiście cele, które zależą ode mnie w 100%. A odchudzanie zależy. Jeszcze się sobie nie podobam. No cóż, sukces zawsze jest okupiony ceną. Nic nie przychodzi za darmo. Już dawno to zrozumiałam.
Wczoraj byłam u krawcowej oddać do przeróbki 2 sukienki. Obie dostałam w prezencie i obie założyłam tylko raz, żeby zobaczyć, czy pasują. Było to pod koniec marca. Kiedy wczoraj u krawcowej znowu je założyłam, to byłam w szoku, jak na mnie wiszą. Potrzeba dużo przeróbek. Krawcowa pytała mnie, czy na pewno chcę, bo to dużo pracy. Za te przeróbki będę musiała zapłacić około 60 euro, więc dużo. Powiedziałam, że się decyduję. Jeśli kiedyś z jakiegoś powodu przytyję, to te sukienki będą jak najgorszy wyrzut sumienia. Wraz z dwiema innymi sukienkami, które są moim punktem odniesienia. Jeśli pasują, to wiem, że nie wyglądam jak locha.
Poza tym nic ciekawego. Pracuję, wieczory poświęcam na jakieś hobby i tyle. Nie nudzę się.
10.06. - poniedziałek
7:20 - 2 kromki chleba razowego (140) z twarogiem (20)
9:30 - kawa z mlekiem - 20
11:30 - bułka z twarogiem, sałatą, papryką i rzodkiewką - ok. 300
13:00 - wrap z warzywami i serem feta - ok. 200
16:00 - kawa z mlekiem - 20
Razem: ok. 700 kcal
11.06 - wtorek
8:30 - wrap z warzywami i serem feta - ok. 200
jabłko - 70
kiwi - 42
12:00 - jabłko - 70
13:45 - mięso z kurczaka, surówka - ok. 300
17:40 - kawa z mlekiem - 20
Razem: 702 kcal
12.06. - środa
8:30 - 3 kromki chleba razowego (180) z twarogiem (20)
mały pomidor - 10
jajko - 80
plasterek chudej szynki - 18
10:00 - jabłko - 70
banan - 115
14:00 - twaróg 0,4% 200 g - 146
3 kromki chrupkiego - 81
15:30 - kawa z mlekiem - 20
pół lampki wina czerwonego - 50
Razem: 790 kcal
Ruch: 47 minut biegania
13.06. - czwartek
7:30 - bułka pełnoziarnista (150) z twarogiem (20)
mały pomidor - 15
jajko - 80
9:00 - garść czereśni - ok. 100
12:30 - jogurt naturalny 200g - 103
truskawki 250g - 70
15:30 - surówka (sałata, kukurydza, papryka, pieczarki, pomidory, ogórek, marchew, ocet) - ok. 150
czerwone wino - ok. 50
17:00 - kawa z mlekiem - 20
Razem: 758 kcal
Ruch: 30 minut ćwiczeń fitness
Dzisiaj zrobiłam sobie pyszną surówkę. Oto składniki:
- sałata
- ogórek (nie cały)
- pieczarki (3-4)
- pomidor
- marchewka
- żółta papryka
- kukurydza
- ocet
Każdy wie, jak zrobić surówkę. Żadna w tym filozofia, więc nie muszę pisać, co robić. Zdjęcia wstawiam bardziej jako inspirację (ta porcja wystarczy mi na 2 posiłki, będzie jeszcze na jutro):
Jak zwykle wrzucam jeszcze przykładowe zdjęcia posiłków:
Na koniec zdjęcie wczorajszych zakupów (w końcu znalazłam moment na pójście do supermarketu):
- jogurty naturalne
- jajka
- pieczarki
- kiwi
- pomidory
- truskawki
- kukurydza
- papryka
- czereśnie
- morele











