Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O mnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 sierpnia 2013

No risk, no fun

Ponieważ na tym blogu zawsze piszę prawdę, to zrobię to i dzisiaj. 2 sierpnia wróciłam z Polski i oczywiście przytyłam. Już przed wyjazdem do Polski jadłam trochę więcej, szczególnie w pracy. W trakcie pobytu w Polsce rzuciłam się oczywiście na domowe jedzenie. Potem było wesele mojej siostry i poprawiny. Wszystko udało się doskonale, a ja zjadłam w te 2 dni tyle, ile w Niemczech nie jem w ciągu dwóch tygodni (wiem, bo policzyłam). Na weselu siedziałam obok mojej kuzynki, która też była sama i jest gruba. Dogadzałyśmy sobie przez cały czas. Parę razy usłyszałam od ludzi: "z taką figurą możesz jeść wszystko". No cóż, nikt nie zdaje sobie sprawy, ile mnie to kosztuje. Każdy myśli, ze jestem taka naturalnie. Kiedyś byłam, ale starość nie radość.

Na weselu też piłam. Wypiłam 12 kieliszków wódki w ciągu 2 godzin. To pierwszy raz w życiu, kiedy piłam wódkę. Lekko szumiało mi w głowie, ale nie byłam w ogóle pijana. Odkryłam, że mam mocną głowę. Moi rodzice powiedzieli, że myśleli, że nic nie piłam, bo w ogóle nie było po mnie widać. Na drugi dzień nic nie czułam. Zabawa w każdym razie była zajebista. Było 180 gości. Wszyscy bawili się super, i każdy chwalił wesele, bo wszystko było tak dobrze zorganizowane. Wiele osób mówiło, że nigdy nie było na takim pięknym weselu. Skoro nawet ja piłam, to musiało być zajebiście. Na dodatek nawet tańczyłam, chociaż nienawidzę tańczyć.

Ponieważ nieszczęścia chodzą parami, to na moją porażkę składa się fakt, że przez ostatnich kilka tygodni nie brałam Euthyroxu. Nie miałam czasu pójść do lekarza. Kiedy go nie biorę, to tyję nawet kiedy trzymam dietę. Boże, na co ja czekam? Muszę w końcu jutro pójść do lekarza!!! Potrzebuję tego leku jak powietrza, bo inaczej moja przemiana materii po prostu nie funkcjonuje. Nie wiem, co sobie wyobrażam.

Po powrocie do Niemiec poszłam do starszej pani, której pomagam. Powiedziała mi bez ogródek, że przytyłam. Ona zawsze mówi mi prawdę, np. kiedy źle wyglądam w jakimś ubraniu. Wtedy powiedziała mi, że rodzice mnie dokarmili i że teraz wyglądam lepiej niż kiedy byłam chuda. No cóż, to jej opinia. Kiedy od niej wracałam, to miałam uśmiech na twarzy. Jestem jej naprawdę wdzięczna, że mówi mi prawdę. Tak to przynajmniej wiem, że nie mogę się łudzić, że dobrze wyglądam.

W ogóle każdy zauważył, że przybrałam na wadze. Wiele osób mi mówi, że wyglądam teraz lepiej, bo wcześniej byłam za chuda i że wcześniej wyglądałam źle. No cóż, ja mam na ten temat inne zdanie. Czułam się świetnie, kiedy ludzie mi mówili, że źle wyglądam i że jestem za szczupła. Teraz nikt tego nie mówi. Jeszcze jedno jest złe: nie mam w czym chodzić, 95% moich ubrań jest za ciasne. Chodzę w jednych spodenkach i w dwóch bluzkach na zmianę, bo są szerokie. Obcisłych przecież nie założę, bo widać wałki tłuszczu na plecach. Muszę się odchudzać, bo nie będę miała w czym chodzić na jesień. Dobrze jednak, że kiedyś wyrzuciłam wszystko w rozmiarze 40, to mam teraz jeszcze więcej motywacji. Nie mam zamiaru kupować nowych ubrań.

Chcę powiedzieć tu wyraźnie jeszcze jedno: to wszystko moja wina i na nikogo jej nie zwalam. Kiedy te 2 razy w roku przyjeżdżam do Polski, to moi rodzice mówią, że jestem za szczupła. Zwracają uwagę na moje jedzenie. Tym razem nikt nie zwracał na mnie żadnej uwagi, bo przecież było wesele mojej siostry. Nie musiałam się opychać ani przed nim, ani na nim, ani po nim. Nie musiałam w ostatnich dniach po powrocie do Niemiec chodzić na pizzę z koleżanką, wpierniczać czekolady wieczorem ani spotykać się z przyjaciółką w kawiarni i jeść ciasto. Mam takie samo zdanie jak zawsze: w KAŻDEJ sytuacji można uniknąć jedzenia. Nikt we mnie nie wpychał, sama jadłam. Biorę więc odpowiedzialność za swoje czyny.

Ujawnię wagę, kiedy coś schudnę i będę miała się czym pochwalić. Cieszę się, że już się pozbierałam i znalazłam w sobie wewnętrzną siłę. Chciałam wrócić już wcześniej, ale musiałam poczuć, że mam odpowiednią siłę do walki. Musiałam odpocząć w Polsce od pracy, a po powrocie do Niemiec wrócić do swojego rytmu. Do mojego rytmu należy również dieta. Kiedy nie jestem na diecie, to nic nie jest dobrze. Zamierzam odchudzać się bez przerwy do świąt Bożego Narodzenia i schudnąć około 15 kg. Wtedy nie będę wyglądać jak świnia hodowana na ubój.

Będę publikować bilanse tak jak wcześniej, czyli co kilka dni. Teraz zabieram się do nadrabiania zaległości u Was.

Dieto, nadchodzę!!!





czwartek, 4 lipca 2013

Przeszłość oddzielam grubą kreską

Witajcie Kochane. Nie pisałam, gdyż ostatnie dni poświęciłam na rozmyślania. Dieta szła mi bardzo dobrze, we wszystkie dni oprócz soboty, kiedy to byłam na bardzo oficjalnym spotkaniu w celach zawodowych i zjadłam parę słodkich rzeczy. Poza tym jadłam to co zwykle.

W tym poście nie będzie bilansów ani zdjęć mojego jedzenia, chociaż je robiłam. Wstawię w kolejnym poście. Chciałabym ogłosić dzisiaj nowy początek. Wyobrażam sobie, że startuję z wagą 49,5 kg i że z takiej wagi chcę schudnąć. Postanawiam nigdy nie robić sobie dni wolnych od diety (może oprócz wesela mojej siostry, na które pojadę do Polski). Stwierdziłam, że muszę być dla siebie surowsza, bo inaczej do niczego tutaj nie dojdę. Taka jest gorzka prawda. Proszę oczywiście o Wasze wsparcie. Czuję się w swoim ciele lepiej niż wcześniej, ale nadal to nie jest to. Nigdy nie będzie idealnie, ale może być lepiej.

Myślę, że podjęłam tę decyzję dlatego, że staram się pogodzić ze śmiercią bliskiej osoby i chcę skupić się na czymś innym. Tak czy siak: niedługo zaczynam nową pracę i znowu nie będę mieć ani chwili wolnej dla siebie. Pracę znalazłam praktycznie z dnia na dzień, i to na mojej ulicy. Spadła mi z nieba. Już mam jedną pracę naprzeciwko mojego mieszkania, a teraz będę miała drugą też bardzo blisko. No cóż, ja jestem jak kot. Zawsze spadam na cztery łapy. Czasami jest bardzo źle, ale później i tak się jakoś układa. Nowa praca będzie dosyć trudna. Będzie ode mnie wymagała dużo cierpliwości, ale powinnam ogarnąć sytuację. W sumie to będzie moja czwarta praca. Każda na kawałek etatu, więc ogarniam.

Lubię tę sytuację. Robię tylko to, co chcę. Nic już nie muszę. Nikt nie może mi nic kazać, bo sama o wszystkim decyduję. To świetne uczucie. Zawsze chciałam to osiągnąć. Dlatego elastyczne układanie godzin pracy jest dla mnie takie ważne. Lubię moje życie, chociaż nie jest łatwe. Nic jednak bym nie zmieniła (może oprócz mojego ciała, wiadomo).

Dobrze więc, postanawiam również trzymać się limitu 600 kcal. Kiedyś tak robiłam, więc i teraz będę. Pierwszy cel mam taki: 48 kg do 20 lipca. Wolę wyznaczyć sobie mały cel, żeby potem się nie rozczarować ani nie frustrować. Długo myślałam o dalszej diecie i myślę, że tak będzie dobrze. Znowu mam zastój wagi, no ale muszę przeczekać. Tak bywa.

Aha, w końcu wiem, ile mam dokładnie wzrostu. Zmierzyłam się u lekarza :) 

niedziela, 23 czerwca 2013

Wytrwałość i cierpliwość

Znowu dłużej nie pisałam, ale dzielnie się trzymam. Od poniedziałku do czwartku były straszne upały, 35 stopni. Nienawidzę lata! Na szczęście się ochłodziło i teraz jest 15 stopni w ciągu dnia. Mam nadzieję, że tak zostanie. Te upały są straszne przede wszystkim dla starszych ludzi. Bliska mi osoba miała zawał serca i teraz leży w szpitalu. Chciałabym, żeby już była jesień.

Co do diety, to idzie mi dobrze. Szkoda tylko, że w tym tygodniu waga w ogóle nie spadła. Muszę przeczekać. Zastój wagi się zdarza. Będę spokojnie czekać, bo mam dużo cierpliwości. Nieraz w życiu bywało, że długimi miesiącami czekałam na pewne rzeczy, więc teraz tydzień nie zrobi różnicy. Wciąż czekam na wiele rzeczy, więc i na spadek wagi sobie poczekam. Nie szkodzi, bo wiem, że to nadejdzie. Jednymi z najważniejszych rzeczy w życiu są cierpliwość i wytrwałość, a tego mam bardzo dużo. Za wysiłek ZAWSZE jest nagroda.

Muszę jeszcze napisać to, co leży mi od jakiegoś czasu na sercu. Bloga prowadzę od jesieni 2011, wcześniej byłam na onecie. Kilka z Was zna mnie z tamtych czasów, ja Was też. Mówiąc ogólnie: widzę, że dużo osób po pewnym czasie się poddało, nie osiągając celu albo nie chudnąc prawie nic. Nie mają cierpliwości, poddają się po kilku dniach, widząc głupi kawałek ciasta. A gdzie motywacja? Gdzie siła? Ja problem widzę w tym, że wiele osób traktuje dietę jak mękę. Kiedy przechodzą na dietę, natychmiast zaczynają narzekać, że muszą sobie wszystkiego odmawiać, zazdroszczą chudym osobom, które nie tyją, patrzą tęsknym wzrokiem na słodycze, użalają się nad sobą. Błąd!!! Dla mnie dieta to stan naturalny. Mam zamiar do końca życia odżywiać się zdrowo i słodycze jeść tylko okazjonalnie. Pewnego dnia zadałam sobie pytanie: a co, kiedy dieta się skończy? Czy wtedy wrócę do dawnych nawyków? Odpowiedź była prosta: nie, bo nie chcę zmarnować wysiłku, który włożyłam. Podsumowując: jak można narzekać na to, że żyje się zdrowo i nie je się całego syfu, który jedzą inni? Czy to powód do użalania się nad sobą? Moim zdaniem wręcz przeciwnie!

No, skoro to już napisałam, to mogę wstawić bilanse:

14.06. - piątek
8:20 - bułka pełnoziarnista (150) z twarogiem (20) i plasterkiem wędliny z indyka (21)
jajko - 80
mały pomidor - 15
garść czereśni - ok. 100
12:00 - jogurt naturalny 150g - 50
truskawki 250g - 70
morela - 21
13:00 - kawa z mlekiem - 20
16:30 - surówka - ok. 150
kromka chrupkiego - 27
Razem: 724 kcal
Ruch: 0,5h sprzątania

15.06. - sobota
7:30 - bułka pełnoziarnista (150) z twarogiem (20) i plasterkiem wędliny z indyka (21)
jajko - 80
mały pomidor - 15
morela - 21
12:00 - kawa z mlekiem - 20
13:30 - mięso z sosem i papryką - ok. 100 (malutka porcja)
16:00 - mięso z sosem i papryką - ok. 300 (większa porcja)
20:00 - 22:00 - 2 lampki białego wina - ok. 200
Razem: 927 kcal 

16.06. - niedziela
9:40 - 3 kromki chleba razowego (180) z twarogiem (20)
jajko - 80
mały pomidor - 15
12:30 - sałatka owocowa: brzoskwinia ufo (44), jabłko (70), morela (21), kiwi (42)
14:30 - kawa z mlekiem - 20
17:00 - potrawka z warzyw i kurczaka - ok. 250
brokuły, sałata - ok. 80
Razem: 822 kcal 



17.06. – poniedziałek
8:40 – bułka pełnoziarnista (150) z twarogiem (20) i plasterkiem wędliny z indyka (21)
jajko – 80
mały pomidor – 15
serek jagodowy 150g – 138
12:30 – napój truskawkowy 250g – 148
15:00 – mięso z papryką i cebulą – ok. 350
16:00 – kawa z mlekiem – 20
Razem: 942 kcal
Ruch: 1h sprzątania
50 minut biegania

18.06. – wtorek
8:30 - bułka pełnoziarnista (150) z twarogiem (20)
jajko – 80
mały pomidor – 15
10:30 - jogurt naturalny 150g (50) z łyżeczką otrębów pszennych (5)
truskawki 150g – 70
kiwi – 42
morela – 21
12:00 – napój truskawkowy 250g – 148
15:30 - zupa z buraków – ok. 300
Razem:  901  kcal

19.06. – środa
8:30 - bułka pełnoziarnista (150) z twarogiem (20)
jajko – 80
pół pomidora – 15
9:30 - jogurt naturalny 200g – 103
truskawki 250g – 70
morela – 21
kiwi – 42
12:00 - baton proteinowy – 182
13:00 – napój truskawkowy – 149
garść czereśni – ok. 100
Razem: 932 kcal 

20.06. – czwartek
6:45 -  kromki chrupkiego (81) z twarogiem (20)
jajko – 80
9:00 – kawa z mlekiem – 30
11:30 – mus dla niemowląt 190g – 107
13:20 – 2 kromki chleba orkiszowego – 120
15:00 – jabłko – 70
18:00 – jogurt malinowy 150g – 80
Razem: 588 kcal

21.06. – piątek
8:30 - 3 kromki chleba orkiszowego (180) z twarogiem (20)
jajko – 80
pół pomidora – 15
10:30 - jogurt naturalny 150g – 50
truskawki 250g – 70
morela – 21
14:00 – kawa z mlekiem – 20
15:30 - potrawka z warzyw i kurczaka, brokuły, pomidor – ok. 250
Razem: 706 kcal

22.06. – sobota
8:15 - 2 kromki chleba orkiszowego (120) z twarogiem (20)
jajko – 80
11:30 - kiwi – 42
banan – 115
truskawki 125g – 35
morela – 21
14:00 – kawa z mlekiem – 20
16:00 - potrawka z warzyw i kurczaka, brokuły, groszek z marchewką–  ok. 300
Razem: 753 kcal
Ruch: 49 minut biegania

23.06. – niedziela
10:20 - bułka pełnoziarnista (150) z twarogiem (20)
pół jajka – 40
pół pomidora – 15
12:30 - jogurt naturalny 150g – 50
kiwi – 42
truskawki 125g – 35
2 morele – 42
13:30 – kawa z mlekiem – 20
16:20 - potrawka z warzyw i kurczaka, brokuły, groszek z marchewką – ok. 300
Razem: 714 kcal 
Ruch: 50 minut biegania  

15 czerwca byłam na spotkaniu u przyjaciół. Wypiłam tam 2 lampki wina. Miałam ochotę na więcej, ale piłam to wino na pusty żołądek, a nie chciałam się upić. Tak jak kiedyś pisałam: nigdy nie byłam pijana i postanowiłam, że nie będę. Inni jedli koło mnie pizzę, chipsy i paluszki. Nie tknęłam nic. 

Na koniec jak zwykle wstawiam kilka zdjęć. 

Śniadania:
Drugie śniadania:
Obiady:

czwartek, 13 czerwca 2013

I tak źle, i tak niedobrze. / Przepis

W ostatnich dniach było u mnie ciepło. Dzisiaj późnym popołudniem zaczęło strasznie lać. Nie lubię ciepła, lubię deszcz. Może okropnie lać, nie przeszkadza mi to. Szkoda tylko, że nie miałam jak pójść dzisiaj pobiegać. Zamiast tego zrobiłam ćwiczenia fitness. Będę je robić, jeśli pogoda uniemożliwi bieganie. Dzisiaj nie dałam rady więcej niż 30 minut. Będę zwiększać dawkę. W trakcie ćwiczeń słuchałam sobie płyty do hiszpańskiego i uczyłam się. Wróciły stare dobre czasy. Niektóre z Was może pamiętają to z mojego pierwszego bloga na Onecie.

W tym tygodniu zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy fajnie jest być chudą. Nie jestem jeszcze chuda, ale zdecydowanie szczuplejsza. Skutek jest taki, że cierpię. Nie cierpię jednak z głodu, bo w ogóle nie jestem głodna i nie głoduję ani przez moment. Cierpię, kiedy widzę na mieście ludzi jedzących lody. Mogę nie mieć czekolady, chipsów i różnego śmieciowego jedzenia, ale lody uwielbiam i strasznie chciałabym je zjeść. W niedzielę miałam taki plan, ale nie potrafiłam pójść i kupić. Tłumaczę sobie, że 3 gałki na parę tygodni mi nie zaszkodzą, ale nie potrafię zjeść. Zazdroszczę ludziom na mieście.

Poza tym w miarę jak robię się szczuplejsza, to przybywa mi siniaków. Kości zaczynają mi wystawać i ciągle się w coś uderzam. Dzisiaj ledwo dałam radę robić brzuszki, bo bolał mnie kręgosłup obijający się o podłogę. Muszę sobie kupić jakąś matę. Poza tym strasznie niewygodnie jest mi opierać się o krzesło.

Czy przestanę? Na pewno nie, bo ja zawsze osiągam swoje cele. Oczywiście cele, które zależą ode mnie w 100%. A odchudzanie zależy. Jeszcze się sobie nie podobam. No cóż, sukces zawsze jest okupiony ceną. Nic nie przychodzi za darmo. Już dawno to zrozumiałam.

Wczoraj byłam u krawcowej oddać do przeróbki 2 sukienki. Obie dostałam w prezencie i obie założyłam tylko raz, żeby zobaczyć, czy pasują. Było to pod koniec marca. Kiedy wczoraj u krawcowej znowu je założyłam, to byłam w szoku, jak na mnie wiszą. Potrzeba dużo przeróbek. Krawcowa pytała mnie, czy na pewno chcę, bo to dużo pracy. Za te przeróbki będę musiała zapłacić około 60 euro, więc dużo. Powiedziałam, że się decyduję. Jeśli kiedyś z jakiegoś powodu przytyję, to te sukienki będą jak najgorszy wyrzut sumienia. Wraz z dwiema innymi sukienkami, które są moim punktem odniesienia. Jeśli pasują, to wiem, że nie wyglądam jak locha.

Poza tym nic ciekawego. Pracuję, wieczory poświęcam na jakieś hobby i tyle. Nie nudzę się.

10.06. - poniedziałek
7:20 - 2 kromki chleba razowego (140) z twarogiem (20)
9:30 - kawa z mlekiem - 20
11:30 - bułka z twarogiem, sałatą, papryką i rzodkiewką - ok. 300
13:00 - wrap z warzywami i serem feta - ok. 200
16:00 - kawa z mlekiem - 20
Razem: ok. 700 kcal


11.06 - wtorek
8:30 - wrap z warzywami i serem feta - ok. 200
jabłko - 70
kiwi - 42
12:00 - jabłko - 70
13:45 - mięso z kurczaka, surówka - ok. 300
17:40 - kawa z mlekiem - 20
Razem: 702 kcal


12.06. - środa
8:30 - 3 kromki chleba razowego (180) z twarogiem (20)
mały pomidor - 10
jajko - 80
plasterek chudej szynki - 18
10:00 - jabłko - 70
banan - 115
14:00 - twaróg 0,4% 200 g - 146
3 kromki chrupkiego - 81
15:30 - kawa z mlekiem - 20
pół lampki wina czerwonego - 50
Razem: 790 kcal
Ruch: 47 minut biegania


13.06. - czwartek
7:30 - bułka pełnoziarnista (150) z twarogiem (20)  
mały pomidor - 15
jajko - 80
9:00 - garść czereśni - ok. 100
12:30 - jogurt naturalny 200g - 103
truskawki 250g - 70
15:30 - surówka (sałata, kukurydza, papryka, pieczarki, pomidory, ogórek, marchew, ocet) - ok. 150
czerwone wino - ok. 50
17:00 - kawa z mlekiem - 20
Razem: 758 kcal
Ruch: 30 minut ćwiczeń fitness

Dzisiaj zrobiłam sobie pyszną surówkę. Oto składniki:
 - sałata
- ogórek (nie cały) 
- pieczarki (3-4)
- pomidor
- marchewka
- żółta papryka
- kukurydza
- ocet

Każdy wie, jak zrobić surówkę. Żadna w tym filozofia, więc nie muszę pisać, co robić. Zdjęcia wstawiam bardziej jako inspirację (ta porcja wystarczy mi na 2 posiłki, będzie jeszcze na jutro):


 
 Jak zwykle wrzucam jeszcze przykładowe zdjęcia posiłków: 

Na koniec zdjęcie wczorajszych zakupów (w końcu znalazłam moment na pójście do supermarketu):

- sałata
- jogurty naturalne
- jajka
- pieczarki
- kiwi
- pomidory
- truskawki
- kukurydza
- papryka
- czereśnie
- morele

niedziela, 9 czerwca 2013

Żadnej słabości

Dni mijały mi jak zwykle, czyli na pracy. Jedno się jednak zmieniło: od piątku mam dla siebie wolne późne wieczory. Wygrzebałam się z pewnych obowiązków zawodowych i teraz mam dla siebie czas już o 22. Miła odmiana, bo od ponad pół roku nie miałam dla siebie ani minuty. Noce mam zamiar teraz wykorzystywać na czytanie albo na naukę czegoś, co lubię. Dobrze, że nic nie muszę. Uczę się tylko tego, czego chcę i co mnie interesuje. Poza tym warto wspomnieć, że od tygodnia nie leje. Szkoda, że jest ciepło.

Trochę czasu dla siebie jest mi naprawdę potrzebne. Zrozumiałam, że praktycznie się zajechałam. W czwartek chyba sięgnęłam granicy. Przez cały dzień ludzie mi mówili, że jestem blada jak ściana i żebym sobie usiadła. Sama czułam, że ledwo stoję na nogach. Ja jednak nigdy nie pozwalam sobie na słabość i dalej pracowałam. Miałam robotę do późnej nocy. Wytrzymałam, bo wiedziałam, że od piątku coś się zmieni.

W ostatnim czasie dużo pomagam znajomym. Znam niemiecki płynnie, to często gdzieś z kimś jadę, żeby tłumaczyć albo wykonuję różne telefony. Często ludzie mnie proszą o pomoc. Często zmieniam dlatego swoje plany, ale nie potrafię odmawiać innym pomocy. Dlatego od 2 tygodni nie byłam na zakupach. Nie mam czasu. Najgorsze, że nie mam jajek ani chleba orkiszowego. Myślałam, że zrobię jutro zakupy w sklepo-autobusie, który raz na tydzień jedzie przez miasto. Tam kupują starsi ludzie i ja. Właściciel mnie zna i zawsze wie, co kupię. Okazało się jednak, że muszę jechać ze znajomą załatwić coś w innym mieście. Ona ma ogólnie dużo kłopotów, współczuję jej, więc chętnie jej pomagam. Razem z inną znajomą ją wspieramy. Może w środę uda mi się w końcu pójść do supermarketu.

Poza tym czynię teraz ostatnie przygotowania do nowych obowiązków zawodowych. W związku z tym pod koniec czerwca będę musiała przeprowadzić się na 2 tygodnie. Będę mieszkać w wielkiej willi i udawać, że jestem wielką panią :) Szkoda tylko, że nie będę mieć żadnej służby.

Wczoraj spędziłam miłe popołudnie i wieczór z moimi przyjaciółmi Anglikami. Moja przyjaciółka była 2 tygodnie w Malezji (jest bogata, to jeździ po świecie). Przywiozła mi stamtąd prezent. Nie widziałyśmy się od 3 tygodni i kiedy mnie wczoraj zobaczyła, to powiedziała, że schudłam i że widać różnicę. Powiedziała też, że jestem za chuda, ale ja tak nie myślę. W ogóle dużo ludzi mi mówi, że schudłam. Dla mnie to jednak za mało i dalej nie jestem zadowolona.

Walczę więc nadal. W związku z tym, że mam wolne późne wieczory, to zamierzam biegać 5 razy w tygodniu, codziennie oprócz wtorku i soboty. Tutaj jest jasno prawie do 23, więc super. To idealna pora dla mnie. Zaczęłam dzisiaj i wiem jedno: nigdy się nie poddam.Wspaniale jest wrócić do biegania.

Wczoraj miałam dzień wolny od diety. Pierwszy raz od kilku tygodni zjadłam coś słodkiego, ale to były tylko 2 lody i 2 małe batoniki. Tak w ogóle to planowałam, że cały weekend zrobię sobie wolny od diety. Planowałam dzisiaj pójść na miasto i najeść się lodów, ale nie potrafiłam. Chciałam, miałam ochotę na te lody, ale nie potrafiłam pójść i ich kupić. Myślałam tylko o fałdach tłuszczu, jakich jeszcze muszę się pozbyć. Następny dzień wolny od diety będzie w moje urodziny, czyli 6 lipca.

W tamtą niedzielę ugotowałam jedno z moich ulubionych dań i zrobiłam ładne zdjęcia. Przepis pojawi się niedługo.

29.05. - środa
8:00 - 2 kromki chleba orkiszowego (120) z twarogiem (20)
jajko - 80
mały pomidor - 15
11:30 - jogurt naturalny 200 g (122) z łyżeczką otrębów pszennych (5)
3 morele - 63
100 g truskawek - 30
15:00 - chili con carne, sałata - ok. 400
Razem: 855 kcal


30.05. - czwartek
10:30 - 2 kromki chleba orkiszowego (120) z twarogiem (20)
jajko - 80
mały pomidor - 15
12:00 - jogurt naturalny 200 g (122) z łyżeczką otrębów pszennych (5)
2 morele - 42
250 g truskawek - 70
kawa z mlekiem - 20
15:30 - 2 kawy z mlekiem - 40
16:20 - chili con carne - ok. 300
mała kromka chleba orkiszowego - 50
Razem: 864 kcal


31.05. - piątek
9:15 - 2 kromki chleba orkiszowego (120) z twarogiem (20)
jajko - 80
11:30 - jogurt naturalny 200 g (122) z łyżeczką otrębów pszennych (5)
2 morele - 42
250 g truskawek - 70
15:30 - 3 małe polędwiczki z wołowiny, 3 małe ziemniaki, sałata, sos z pora - ok. 400
Razem: 859 kcal


01.06. - sobota
10:00 - 2 kromki chleba orkiszowego (120) z twarogiem (20)
4 plasterki salami - 30
jajko - 80
mały pomidor - 15
11:30 - baton proteinowy - 183
13:30 - ziemniaki z kawałkiem kiełbasy i papryką - ok. 400
15:00 - kawa z mlekiem - 20
Razem: 868 kcal


02.06. - niedziela
9:00 - 2 kromki chleba orkiszowego (120) z twarogiem (20)
3 plasterki salami - 22
jajko - 80
mały pomidor - 15
baton proteinowy - 91
11:30 - 2 morele - 42
baton proteinowy - 91
15:00 - potrawka z warzyw, pieczarek i kurczaka - ok. 250
małe jabłko - 50
Razem: 781 kcal


03.06. - poniedziałek
9:30 - kawa z mlekiem - 20
11:00 - bułka pełnoziarnista (150) z twarogiem (20)
plasterek szynki - 20
jajko - 80
mały pomidor - 15
jabłko - 70
14:30 - jogurt naturalny 200 g (122) z łyżeczką otrębów pszennych (5)
2 morele - 42
15:20 - mus dla niemowląt gruszka w jabłku z orkiszem 190 g - 107
Razem: 651 kcal 

04.06. - wtorek
8:00 - 2 kromki chleba razowego (140) z twarogiem (20)
kromka chrupkiego - 27
4 plasterki salami - 30
jajko - 80
mały pomidor - 15
9:30 - kawa z mlekiem - 30
12:30 - mały wrap z warzywami i serem feta - ok. 200
2 morele - 42
15:30-16:30 - 2 kawy z mlekiem - 40
15:30 - kawałek ciasta cebulowego - ok. 200
Razem: 824 kcal 


05.06. - środa
8:45 - 2 kromki chleba razowego (140) z twarogiem (20)
2 kromki chrupkiego - 54
4 plasterki salami - 30
jajko - 80
mały pomidor - 15
10:00 - jogurt naturalny 200 g (122) z łyżeczką otrębów pszennych (5)
2 morele - 42
gorzka czekolada - 50
13:30 - zupa z warzyw, kawałeczek mięsa - ok. 150
3 łyżki kaszy z pieczarkami - ok. 150
15:00 - kawa z mlekiem - 20
Razem: 878 kcal

ruch: 1h sprzątania


06.06. - czwartek
7:45 - 2 kromki chleba orkiszowego (120) z twarogiem (20)
4 plasterki salami - 30
mały pomidor - 15   
banan - 115   
9:30 - gruszka - 70
kawa z mlekiem - 20
13:30 - potrawka z warzyw, pieczarek i kurczaka, brokuły - ok. 200
jabłko - 70
Razem: 660 kcal


07.06. - piątek
8:45 - 2 kromki chleba orkiszowego (120) z twarogiem (20)
twaróg 0,4% 200g - 146
4 plasterki salami - 30
mały pomidor - 15  
2 morele - 42
13:00 - jogurt naturalny 200g (122) z łyżeczką otrębów pszennych (5)
2 morele - 42
16:30 - mały kawałek ryby, brokuły, puree ziemniaczane, surówka - ok. 300
17:00 - kawa z mlekiem - 20
Razem: 862 kcal
Ruch: 3h sprzątania


09.06. - niedziela
10:20 - 2 kromki chleba razowego (140) z twarogiem (20)
3 plasterki salami - 21
12:20 - banan - 115
jabłko - 70
kiwi - 42
14:00 - kawa z mlekiem - 20
15:30 - twaróg 0,4% 200g - 146
2 kromki chleba razowego - 140
Razem: 714 kcal
Ruch: 48 minut biegania 

Zdjęcia: